Hybrydowa afera w Częstochowie. Miasto musi zwrócić dotację na niebezpieczne autobusy

Hybrydowa afera w Częstochowie. Miasto musi zwrócić dotację na niebezpieczne autobusy

Żarty się skończyły. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej będzie się domagał zwrotu dotacji przekazanej Miejskiemu Przedsiębiorstwu Komunikacyjnemu w Częstochowie na zakup 40 hybrydowych autobusów. Chodzi o 60 milionów złotych na same pojazdy plus 40 milionów złotych odsetek. Powód? Inwestycja w gazowo-elektryczne pojazdy nie przyniosła zapowiadanego efektu ekologicznego, bo autobusy od ponad roku stoją bezczynnie w zajezdni. W kwietniu 2017 roku jeden z nich spalił się na ulicy Legionów.

Inwestycja od początku obciążona była sporym ryzykiem. W chwili przystąpienia Częstochowy do programu Gazella, umożliwiającego zakup ekologicznych autobusów praktycznie bez wkładu własnego, takich pojazdów na rynku nie było. Postanowiła je zbudować firma Lider Trading z Solca Kujawskiego, spadkobierca Solbusa. Z resztą ten ostatni popadł w finansowe kłopoty po tym, jak jego autobus zasilany gazem wyprodukowany dla Krakowa… zapalił się. To nie zniechęciło włodarzy naszego miasta i, mimo krótkiego okresu homologacyjnego, zdecydowali się na zakup „rewolucyjnych” pojazdów. A warto przypomnieć, że do podobnego kroku szykowała się Gdynia. Jednak tamtejszy przewoźnik zrezygnował z ubiegania się o dotację, gdyż uznał, że autobusy nie gwarantują pasażerom pełnego bezpieczeństwa. I słusznie, bo podczas krótkiego okresu testów jeden egzemplarz zapalił się. Ale dla lewicowych polityków z Częstochowy nie był to wystarczający powód do niepokoju. W końcu do Częstochowy przyjechało 40 nowiutkich pojazdów przywitanych przez lokalnych polityków jak za czasów największej świetności układu, z którego wywodzą się sprawujące władzę w mieście osoby.

Już wtedy pojawiały się głosy, że choć przyjazne środowisku, nowe i niebrzydkie, to jakoś głośniej pracują, niż typowe autobusy. W kolejnych miesiącach te nieśmiałe komentarze przerodziły się w głośne narzekania na ryczące i wyrywające częstochowian ze snu „ekologiczne” pojazdy. A to miała być tylko zapowiedź dużo poważniejszego problemu. Częstochowskie hybrydy przypomniały sobie, że lubią ogień. Najpierw w kabinie jednego z nich pojawił się dym. Wielkiego „dymu” i powodów do bicia na alarm wśród odpowiedzialnych za zakup nadal nie było. Po szybkiej naprawie (ale czy trafnej diagnozie problemu?) pojazd wrócił na drogi. Niedługo potem doszło do zdarzenia, które chyba na dobre zakończyło częstochowską karierę gazowo-elektycznych prototypów. 28 kwietnia 2017 roku w jednej z hybryd pojawił się ogień. W szybkim czasie objął kabinę, trawiąc ją niemal zupełnie. Szczęścia w tym nieszczęściu była dwa – po pierwsze szybko udało się ewakuować pasażerów i nikomu nic się nie stało, po drugie do pożaru doszło na ulicy Legionów, czyli poza gęstą zabudową. Co by było, gdyby do pożaru doszło w centrum miasta?
Pytania po tym zdarzeniu mnożyły się w tempie, w jakim ogień pożerał nieszczęsną hybrydę. Pytała prokuratura, pytało MPK, pytali też pasażerowie przez wiele miesięcy jeżdżący hybrydami do pracy czy wysyłający swoje dzieci do szkoły – czy podróż eksperymentalnymi Solbusami była bezpieczna? Nie trzeba specjalistycznych ekspertyz, żeby sobie na to pytanie odpowiedzieć, choć oczywiście powołani przez prokuraturę i MPK biegli próbowali znaleźć przyczynę podatności autobusów na ogień.

Od czasu pożaru autobusy stoją w zajezdni MPK, czyli nie wożą pasażerów, a co gorsza nie realizują tzw. efektu ekologicznego, który jest warunkiem podstawowym do przyznania i rozliczenia dotacji.

– To prezydent Krzysztof Matyjaszczyk jest odpowiedzialny za taki stan rzeczy. Transakcja była nieprzemyślana, szkodliwa i ryzykowna. Przez wiele miesięcy zdrowie i życie częstochowian jeżdżących hybrydami było poważnie zagrożone. A teraz jeszcze ta gigantyczna strata dla budżetu miasta – 100 milionów złotych do oddania. Przecież koszty tej niegospodarności poniosą wszyscy mieszkańcy miasta – mówi senator Artur Warzocha, który w tej sprawie zorganizował na palcu Biegańskiego konferencję prasową. Uczestniczył w niej także wiceprezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Artur Michalski.

Senator Warzocha wystąpił też do prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry o objęcie prowadzonego przez prokuraturę śledztwa specjalnym nadzorem.

COMMENTS