Polskie Radio 24: Artur Warzocha: polityk, który chce zrobić coś dobrego, musi się ciężko napracować

Polskie Radio 24: Artur Warzocha: polityk, który chce zrobić coś dobrego, musi się ciężko napracować

Gościem Małgorzaty Raczyńskiej-Weinsberg w audycji „Nieznani znani 24” był Artur Warzocha, senator z Prawa i Sprawiedliwości. Rozmówca opowiedział o swojej rodzinie i karierze politycznej.

– Pochodzę z Piotrkowa Trybunalskiego, a najmłodszy z braci mojego taty wstąpił do zakonu i prowadzi tam nowicjat dla jezuitów. Wychowałem się w męskim towarzystwie. Mam brata dziennikarza, a mój tata pochodził z domu, gdzie było 8 chłopców. Kobieta zawsze miała tam niekwestionowaną pozycję. U mojego taty było coś podobnego, a mój tata szacunek dla kobiet przeniósł do naszego domu i tak nas wychował – powiedział Artur Warzocha zapytany o swoją rodzinę.

– Rodzina jest dla mnie miejscem, do którego się wraca nawet poprzez krótkie SMS-y czy telefony. Mam to szczęście, że moja rodzina dopasowała się do mojego stylu życia i to akceptuje. Moja córka rozpoczyna studia, a cieszy mnie to, że ze mną rozmawia i możemy się nacieszyć sobą. Żona jest aktywna zawodowo i ma zawód zupełnie odrębny od polityki. Jest nauczycielem akademickim i przekazuje swoją wiedzę innym nauczycielom. Ma długoletnią praktykę i jest bardzo ceniona – dodał senator zapytany o to czym zajmują się jego najbliżsi. 

Zmiany na lepsze

Warzocha przyznał również, że odkąd został politykiem, zaczął realnie dostrzegać zmiany jakie postępują w naszym kraju. – Jestem człowiekiem, który żyje na granicy dwóch światów. Po 1989 r. nie wszystko rozumiałem, ale kiedy zacząłem brać czynny udział w polityce, to dzisiaj przekonałem się, że od początku lat 90. XX w. dzielą nas lata świetlne – podkreślił.

Gość PR24 wyjawił, że w młodości uczęszczał do szkoły muzycznej. – Uczyłem się grać na skrzypcach, potem próbowałem się dostać na wychowanie muzyczne, ale było tam duże obciążenie. Potem pochłonęła mnie działalność dziennikarska, natomiast później okazało się, że ekonomia i finanse to jest to, co mi się bardzo podoba i zacząłem pracę w Najwyższej Izbie Kontroli – stwierdził.

„Polityka nie jest niczym złym”

– Uczyłem się grać na skrzypcach, potem próbowałem się dostać na wychowanie muzyczne, ale było tam duże obciążenie. Potem pochłonęła mnie działalność dziennikarska, natomiast później okazało się, że ekonomia i finanse to jest to, co mi się bardzo podoba i zacząłem pracę w Najwyższej Izbie Kontroli – ujawnił senator.

Z czasem dostał on propozycję pracy jako rzecznik prasowy i jak twierdzi, tak zaczęła się jego kariera polityczna. – Służę wszystkim tym, którzy wierzą w PiS i w to, że polityka nie jest niczym złym, ale jest narzędziem w realizacji celów. Jest ona niezbędna i potrzebna od początków ludzkości, ale to ludzie często czynią z polityki brudną, nieczystą grę – ocenił Artur Warzocha.

Posłuchaj: https://tiny.pl/t5jb6

***

Rozmawiała Małgorzata Raczyńska-Weinsberg.

Polskie Radio 24/pkr

COMMENTS